Ten wpis będzie trochę inny niż pozostałe na naszym blogu, bo tym razem oddajemy głos Lucy. Opowie Wam sama o ostatnich miesiącach nauki, studiach z terapii niskowęglowodanowych współtworzonych przez Braci Rodzeń i o tym, jak zdobyta wiedza zmieniła jej spojrzenie na dietę ketogeniczną i zdrowie metaboliczne. Będzie osobiście – o jej odczuciach, najważniejszych odkryciach i o tym, jak chce wykorzystać tę wiedzę dalej w Keto Siostrach.
Kolejny dyplom do kolekcji? Zdecydowanie nie tak na to patrzę.
22 listopada 2025 roku rozpoczęłam dwusemestralne studia podyplomowe „Terapie niskowęglowodanowe z elementami psychiatrii metabolicznej” w Uczelni ASBIRO. Kierunek został otwarty i współtworzony przez Braci Rodzeń, którzy byli również w gronie wykładowców.
I właśnie osoby, od których miałam możliwość się uczyć, były jednym z powodów, dla których zdecydowałam się na te studia. Zależało mi na tym, żeby czerpać wiedzę od ludzi, którzy naprawdę pracują w tych obszarach: lekarzy, psychiatrów, dietetyków klinicznych i innych specjalistów zajmujących się zdrowiem metabolicznym oraz dietami niskowęglowodanowymi.
To było dla mnie bardzo ważne. Nie chciałam kolejnego kursu opartego głównie na teorii. Chciałam słuchać ludzi, którzy potrafią powiedzieć: „w badaniach wygląda to tak, a w praktyce spotykamy się z tym”. Zadawać pytania, analizować prawdziwe przypadki i poznawać różne punkty widzenia.
I właśnie możliwość uczenia się od takiego grona ekspertów była dla mnie jedną z największych wartości tych studiów.
Braci Rodzeń obserwowałam już wcześniej. Wiedziałam też, że przy tym kierunku pojawią się specjaliści zajmujący się dietami niskowęglowodanowymi, zdrowiem metabolicznym czy psychiatrią metaboliczną – nie tylko z Polski, ale również z zagranicy.
Dla mnie była to ogromna wartość.
Miałam już wtedy za sobą sporo nauki związanej z dietetyką i zdrowiem metabolicznym. Ukończyłam kursy dotyczące m.in. dietetyki, suplementacji, insulinooporności, PCOS czy zaburzeń metabolicznych. Od dawna interesuję się dietami niskowęglowodanowymi, sama stosuję ten sposób odżywiania, a razem z Agnieszką rozwijamy Keto Siostry.
Mimo tego czułam, że chcę wiedzieć więcej. Nie po to, żeby mieć kolejny certyfikat.
Chciałam uporządkować wiedzę, którą już mam, pogłębić ją i skonfrontować z aktualnymi badaniami oraz doświadczeniem specjalistów.
I właśnie dlatego zdecydowałam się na te studia.
Chciałam wyjść poza „keto działa, bo sama go spróbowałam”
Własne doświadczenie jest dla mnie bardzo ważne.
Sama wiem, jak zmiana sposobu odżywiania może wpłynąć na codzienność. Wiem też, ile pytań pojawia się na początku, jak łatwo pogubić się w sprzecznych informacjach i jak wiele mitów nadal krąży wokół diety ketogenicznej.
Ale własne doświadczenie to jedno.
Wiedza, badania i praktyka specjalistów to drugie.
Bardzo zależało mi na tym, żeby być na bieżąco z tym, co dzieje się w świecie diet niskowęglowodanowych. Chciałam poznawać aktualne badania, nowe kierunki i różne spojrzenia na zdrowie metaboliczne.
I właśnie studia współtworzone przez Braci Rodzeń dały mi możliwość uporządkowania wielu tematów, które wcześniej poznawałam na kursach, z literatury czy z własnej praktyki.
To nie było tylko: „jedz mniej węglowodanów”.
Patrzyliśmy znacznie szerzej – na człowieka, jego wyniki, historię, styl życia, choroby, przyjmowane leki, kondycję psychiczną i wiele innych elementów, które mogą mieć znaczenie.
I właśnie to holistyczne podejście było dla mnie jednym z najważniejszych elementów tych studiów.

„Wow. Czyli jednak dobrze to rozumiałam”
To zdanie pojawiało się w mojej głowie podczas studiów naprawdę często.
I chyba właśnie to było jednym z moich największych odkryć.
Nie było jednego wykładu, po którym nagle wszystko, co wcześniej wiedziałam, wywróciło się do góry nogami.
Wręcz przeciwnie.
W wielu momentach słuchałam wykładowcy i myślałam:
„Dokładnie!”
„Też zwróciłam na to uwagę.”
„Czyli dobrze połączyłam te elementy.”
Te studia pokazały mi również, jak dużo już wiem.
Przez lata nauki, kolejnych kursów, czytania, analizowania, własnego doświadczenia i naszej pracy w Keto Siostrach zgromadziłam naprawdę sporo wiedzy. Tylko chyba nie zawsze sama dawałam sobie prawo, żeby to zauważyć.
Często gdzieś z tyłu głowy pojawiało się: „A czy na pewno dobrze to rozumiem?”, „A może jeszcze wiem za mało?”, „A może powinnam jeszcze coś sprawdzić?”.
I nadal sprawdzam. Nadal się uczę.
W tematach dotyczących zdrowia chyba nigdy nie chciałabym dojść do momentu, w którym uznam: „wiem już wszystko”.
Studia dały mi jednak większą pewność w tym, co już wiem, i jeszcze większą świadomość tego, czego nadal warto się uczyć.

Najwięcej dała mi praktyka
Jedną z rzeczy, które szczególnie podobały mi się podczas studiów, była ogromna liczba praktycznych przykładów.
Nie rozmawialiśmy wyłącznie o teorii.
Analizowaliśmy przypadki, historie osób trafiających do gabinetów specjalistów oraz wyniki badań laboratoryjnych. Mogliśmy przechodzić przez nie krok po kroku, zastanawiać się nad zależnościami i patrzeć na jeden przypadek z różnych stron.
To właśnie wtedy jeszcze mocniej zobaczyłam, dlaczego nie można patrzeć na człowieka przez pryzmat jednego wyniku albo jednego objawu.
Czasami trzeba połączyć wiele kropek.
Bardzo ważnym elementem było też podkreślanie współpracy między specjalistami. Dieta nie powinna zastępować lekarza, psychiatry czy psychologa tam, gdzie ich pomoc jest potrzebna.
Czasami najlepszym rozwiązaniem jest właśnie połączenie różnych kompetencji i spojrzenie na problem z kilku perspektyw.
Moja praca dyplomowa – dieta ketogeniczna i lipoedema
Jednym z najbardziej praktycznych elementów studiów było przygotowanie pracy dyplomowej w oparciu o case study.
Przypadek, który analizowałam, dotyczył kobiety ze zdiagnozowaną lipoedemą, nazywaną czasem potocznie chorobą „grubych nóg”.
Analizowałam zastosowanie diety ketogenicznej oraz zmiany zachodzące w kolejnych miesiącach – zarówno te odczuwane przez samą kobietę, jak i widoczne w kontrolnych wynikach badań.
I tutaj bardzo ważne było dla mnie to, że nie patrzyliśmy wyłącznie na liczby.
Jedną z pierwszych zmian, które kobieta zauważyła, było wyraźne zmniejszenie odczuwanego bólu nóg.
Otrzymała również praktyczne wskazówki dotyczące codziennego funkcjonowania z lipoedemą oraz proste ćwiczenia, które mogła wykonywać samodzielnie. Były to czasami naprawdę niewielkie zmiany i proste rzeczy, które można wprowadzić do codzienności, a które w jej przypadku okazały się bardzo pomocne.
To połączenie różnych działań przełożyło się przede wszystkim na coś, czego nie zawsze da się zamknąć w jednej liczbie w tabeli – na jej codzienne funkcjonowanie i odczuwaną jakość życia.
W kolejnych miesiącach obserwowane były również korzystne zmiany w części kontrolowanych parametrów, m.in. związanych z gospodarką lipidową, glikemią oraz markerami stanu zapalnego.
I tutaj chcę mocno zaznaczyć jedną rzecz.
To był konkretny przypadek.
Case study nie jest dowodem na to, że dieta ketogeniczna leczy lipoedemę ani że każda osoba uzyska podobne rezultaty.
Temat zastosowania diet niskowęglowodanowych u kobiet z lipoedemą jest jednak przedmiotem badań naukowych. Analizowany jest m.in. ich potencjalny wpływ na masę i skład ciała, dolegliwości bólowe czy jakość życia. Wyniki części badań są obiecujące, ale nadal potrzebujemy większej liczby dobrej jakości danych.
Dla mnie właśnie na tym polega odpowiedzialne podejście.
Nie na obiecywaniu cudów.
Na obserwowaniu, analizowaniu, sprawdzaniu badań i przede wszystkim – patrzeniu na konkretną osobę.

Czy dieta ketogeniczna jest dla każdego?
To kolejna rzecz, w której studia jeszcze mocniej mnie utwierdziły.
Dieta ketogeniczna może być świetnym narzędziem.
Ale narzędzie trzeba umieć dobrać do człowieka.
Nie chciałabym nigdy tworzyć przekazu, w którym każdej kobiecie powiemy: „przejdź na keto, a wszystkie Twoje problemy się rozwiążą”.
Każda z nas ma inną historię, inne potrzeby, wyniki badań, choroby, przyjmuje inne leki i znajduje się w innym momencie życia.
Są więc sytuacje, w których przed wprowadzeniem większych zmian w sposobie odżywiania potrzebna jest konsultacja z lekarzem lub innym odpowiednim specjalistą.
Im więcej wiem o diecie ketogenicznej, tym mniej mam potrzeby przekonywania kogokolwiek, że jest ona jedynym słusznym sposobem odżywiania.
Wolę pokazywać, gdzie może mieć zastosowanie, jak podejść do niej rozsądnie i kiedy warto powiedzieć: „tutaj potrzebujemy również wsparcia innego specjalisty”.

Co moje studia z terapii niskowęglowodanowych w Keto Siostrach zmieniają dla Ciebie?
I chyba dochodzimy do najważniejszego pytania.
Bo przecież mogłabym powiesić dyplom na ścianie, zrobić zdjęcie i na tym zakończyć ten temat.
Tylko że nie po to studiowałam.
Chcę tę wiedzę przekazywać dalej.
Jeżeli jesteś tutaj z nami, obserwujesz Keto Siostry, korzystasz z naszych jadłospisów, e-booków albo właśnie czytasz tego bloga, chcę, żebyś wiedziała, że za tym wszystkim stoi coś więcej niż zbiór keto przepisów.
Cały czas się uczymy.
Sprawdzamy.
Czytamy.
Aktualizujemy wiedzę.
A jeżeli czegoś nie wiem – wolę powiedzieć „sprawdzę” albo odesłać Cię do odpowiedniego specjalisty, niż udawać, że znam odpowiedź na wszystko.
Po studiach jeszcze mocniej poczułam, że chcę rozwijać Keto Siostry również w kierunku edukacji.
Dlatego na naszym blogu i w social mediach będzie pojawiało się więcej treści eksperckich. Chcę tłumaczyć trudniejsze rzeczy prostym językiem, pokazywać wyniki badań, rozprawiać się z mitami i mówić nie tylko o tym, CO robimy na keto, ale również DLACZEGO.
Chcę też w przyszłości rozwijać możliwości bardziej indywidualnej i grupowej edukacji oraz wsparcia.
Jednocześnie nasze jadłospisy nadal mają pozostać proste.
Nie chcemy, żebyś po pracy spędzała dwie godziny w kuchni.
Chcemy normalnych produktów, prostych przepisów i rozwiązań, które można wykorzystać w prawdziwym życiu.
Bo prosty plan nie musi oznaczać powierzchownego podejścia.
Za tą prostotą może stać naprawdę dużo wiedzy.
Te studia się skończyły. Moja nauka – nie.
13–14 czerwca 2026 roku odbył się ostatni zjazd studiów i odebrałam świadectwo ich ukończenia.
Za mną były dwa semestry nauki, wykładów, spotkań z Braćmi Rodzeń oraz specjalistami z Polski i zagranicy, analizowania konkretnych przypadków i przygotowywania pracy dyplomowej.
To był dla mnie naprawdę ważny moment.
Ale jeszcze ważniejsze jest to, co zostało po odłożeniu dyplomu.
Wiedza.
Ciekawość.
Większa pewność w tym, co już wiem.
I jeszcze większa świadomość tego, ile rzeczy wciąż można odkryć.
Bo im więcej wiem i rozumiem, tym odpowiedzialniej mogę przekazywać tę wiedzę dalej.
I właśnie tym chcę się z Tobą dzielić tutaj – w Keto Siostrach.

Lucy Kosz-Biegai
Keto Siostry
Treści publikowane na blogu Keto Siostry mają charakter edukacyjny i informacyjny. Nie zastępują indywidualnej diagnozy, porady lekarskiej ani leczenia. Jeśli chorujesz przewlekle, przyjmujesz leki lub planujesz istotną zmianę sposobu żywienia, skonsultuj ją z lekarzem lub innym odpowiednim specjalistą.




WooooW, jestem Lucy pod ogromnym wrażeniem Twojego rozwoju. Wielkie gratulacje dla Ciebie.
Brawo Lucy – kawał dobrej roboty ❤️🎉